Komentator sportowy Jerzy Michał Papiewski.
Moim zdaniem…
Każdy człowiek, niezależnie od wieku, powinien mieć jakąś pasję – lub mówiąc czy pisząc – życiowego „konika”, z którym byłby integralnie związany, a on byłby dla niego odskocznią od codzienności, nierzadko smętnej. Większość wybiera Sport i tym samym strzela w przysłowiową „10”. I nie ma się co dziwić, bo takie hobby daje nie tylko radość życia, ale i satysfakcję z tego co się robi dobrze. No właśnie… jak się dobrze robi! Każdy coś uprawiający powinien dążyć i to permanentnie do jakiegoś wytyczonego przez siebie celu. Niekoniecznie musi on być najwyższego lotu, choć idealnie byłoby jakby tak się stało. Sportowiec w różnych dyscyplinach będzie urealniony i szczęśliwy, gdy osiągać będzie – poprzez ciężką oraz intensywną pracę na treningach – coraz lepsze wyniki indywidualne lub w grach zespołowych. Życzę tego Wszystkim!
Moją ulubioną dyscypliną, w której usiłuję od ponad 60 lat się sprawdzać, jest komentarz i sprawozdawstwo sportowe. Uważam, że poprzez mikrofon można do niego dodawać dodatkowej fabuły i ubarwiać go żywym odcieniem danego wydarzenia, które będzie jeszcze lepiej wzbogacone o fakty i jakość przekazu. Zawsze podchodzę do tego tematu z wielką estymą i atencją. Kibic, widz musi wiedzieć co ogląda i być do tego przygotowany merytorycznie. Musi z ciekawością i zainteresowaniem oglądać dany mecz i imprezę, a po nich być mocno usatysfakcjonowany. Nie ma tu lipy. Można przecież z przysłowiowej Koziej Wólki zrobić San Siro lub też odwrotnie. Duża w tym rola mającego do dyspozycji spikerskie „sitko”. Z perspektywy minionych lat (ach, jak ten czas leci) mogę powiedzieć, że moje hobby daje mi dużą przyjemność, a jeżeli do tego dochodzą laury od specjalistów i kierowane do mojej osoby, to już jest pełnia szczęścia. Byłem mocno wzruszony, gdy ostatnio podczas 35 Sesji Rady Miasta Kutna otrzymałem Honorowy Dyplom Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego z Poznania, a od Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Sportowych „Złoty Mikrofon”. Do tego było też mnóstwo gratulacji, życzeń, które do tej pory jeszcze napływają. Niby mała rzecz, a bardzo cieszy. Dochodzą do tego ciepłe słowa w prasie, Internecie, radiu. Dziękuję wszystkim bardzo, zwłaszcza ludziom sportu i kultury, władzom miasta Kutna, samorządowcom Grodu nad Ochnią, mojej Redakcji „Powiatowego Życia Kutna”, kibicom i stowarzyszeniom sportowym. Czuję się spełniony. Mimo już swoich lat dalej chcę służyć mojemu Miastu Róż sportowym mikrofonem, a obserwując rzeczywistość mam tylko dwa priorytetowe życzenia – aby piłkarze grali treningowo lub mistrzowsko u siebie na pełnowymiarowych boiskach, a nie wyjeżdżali do innych miast i płacili pieniądze. Mając przecież takie boisko ze sztuczną nawierzchnią i sztucznym oświetleniem można na nim zarabiać. Poza tym pragnąłbym jak najszybciej uczestniczyć w otwarciu zmodernizowanego i nowoczesnego obiektu lekkoatletyczno-piłkarskiego, po dawnej „Kutnowiance”, noszącego imię Kazimierza Janiaka. Kłaniam się nisko wszystkim życzliwym.
Pap
