Agata Passent i Karolina Felberg. Fot. RJ
Spotkanie z Karoliną Felberg, autorką książki „Osiecka. Rodzi się ptak”, poprowadzone przez Agatę Passent – córkę Agnieszki Osieckiej – było czymś znacznie więcej niż rozmową o biografii jednej z najważniejszych postaci polskiej kultury. Było opowieścią o nieustannym stawaniu się, o kobiecie ukrytej za maskami, o empatii, równości i cenie, jaką płaci się za niezależność. A dla Kutna – także symbolicznym powrotem do miejsca, które zapisało się w prywatnej historii Osieckiej i Passenta.
Agnieszka Osiecka to postać, która wymyka się prostym definicjom. Ikona piosenki, poetka codzienności, obserwatorka epok. Jak podkreślała Karolina Felberg, Osiecka przez całe życie kryła się za maskami, ale nie po to, by się oddalić – raczej, by lepiej widzieć i rozumieć innych. Empatyczna, wrażliwa społecznie, formułująca postulaty równościowe na długo zanim stały się one częścią publicznej debaty. Wiedzę o tej mniej oczywistej Osieckiej Felberg czerpała z dzienników – dziesiątek tomów zapisków, które poetka zostawiła po sobie.
Biografia, którą oddaje w ręce czytelników autorka, nie jest laurką. To opowieść o trudnym dzieciństwie, o braku zaufania do ludzi, o doświadczeniu represji i hejtu. Osiecka zaczynała jako reporterka, studiowała dziennikarstwo, gdzie – jak się okazało – była ofiarą donosów. W okresie stalinowskim została wydalona ze studiów. To doświadczenie, jak podkreślano podczas spotkania, odebrało jej radość z relacji międzyludzkich. Choć otaczała się ludźmi, były to raczej znajomości niż prawdziwe przyjaźnie.
A jednak była wybitnie zdolna. Studia w łódzkiej „Filmówce” ukończyła w wieku zaledwie 20 lat. Później jednak nie dostawała paszportu, co w realiach PRL-u oznaczało kolejne ograniczenia i frustracje. Z tych doświadczeń rodziła się twórczość – osobna, nowatorska, wyprzedzająca swoją epokę.
Agata Passent w pewnym momencie powiedziała, że jej mama jest „farciarą niesłychaną”, że trafiła na taką biografistkę. Dodała, że genialna autorka trafiła na genialną biografistkę, co jest rzadkie.
Kluczem do opowieści Karoliny Felberg jest metafora ptaka, który rodzi się trzy razy. Jak tłumaczyła autorka, nawiązując – jak dodała Agata Passent – do piosenki „Rodzi się ptak” Adama Sławińskiego, pierwsze narodziny Osieckiej to moment, gdy staje się pisarką. Oryginalną wobec swojej epoki, tworzącą nowy język i nowy sposób opowiadania o sobie i świecie. To właśnie wtedy Osiecka pisze pierwszą w języku polskim autofikcję – już w 1957 roku. Na długo przed tym, zanim gatunek ten stanie się literacką modą i kilka lat zanim Annie Ernaux stworzy swoje przełomowe dzieła, nagrodzone później literackim Noblem. Felberg stwierdziła, że to prekursorstwo nie tylko polskie, ale i europejskie.
Drugie narodziny ptaka to Osiecka jako twórczyni ballady. Przed wojną i tuż po niej ballada była gatunkiem łotrzykowskim – opowieścią o oszukiwaniu systemu, zdradach i kryminalnych historiach, jak u Marka Hłaski czy Marka Nowakowskiego. Osiecka dokonuje rewolucji: tworzy balladę kobiecą. Taką jak „Madonna polska” – o codziennym zmaganiu się z macierzyństwem, siatkami z zakupami, niezapłaconymi rachunkami. O kobiecie, która pokazuje pęknięcia systemu nie przez wielką politykę, lecz przez zwykłe życie.
Trzeci ptak rodzi się w latach 80. i 90 XX wieku. Osiecka staje się wtedy felietonistką – kronikarką schyłku PRL-u i czasu transformacji. Dokumentalistką typów epoki w „Szpetnych czterdziestoletnich”, bohaterów „Galerii potworów”, prywaciarzy, żon jazzmanów, ludzi kultu kaset wideo. W świecie felietonu zdominowanym przez mężczyzn i „poważne tematy” Osiecka pisze o nowej rzeczywistości w sposób świeży, ironiczny, ale też przenikliwy. Pisze o polityce, ale zawsze przez człowieka.
Podczas w Bibliotece spotkania nie zabrakło także wątku lokalnego – szczególnie ważnego dla kutnowskich czytelników. – Co z tym Kutnem? – pytała Agata Passent. Jak się okazuje, to właśnie tutaj, podczas jednego ze spotkań, Osiecka „poderwała” Daniela Passenta. Zepsuł jej się samochód, zapukała do przypadkowego domu, została ugoszczona, a stąd zadzwoniła do przyszłego partnera. Kutno stało się więc nie tylko punktem na mapie, ale miejscem symbolicznego początku jednej z najbardziej znanych relacji w świecie polskiej inteligencji.
„Osiecka. Rodzi się ptak” to dopiero pierwszy tom. Na kolejny trzeba będzie poczekać do 2027 roku. Passent powiedziała, że przyjęła strategię nieukrywania faktów o swej matce. Nie usprawiedliwia jej. Życzy jej dobrze, chociaż boi się, co będzie w kolejnych teczkach przyznając, że zna osoby, które donosiły na jej matkę.
Osiecka wciąż się rodzi – w kolejnych interpretacjach, lekturach i rozmowach. A takie spotkania pokazują, że jej twórczość i biografia wciąż mają nam coś ważnego do powiedzenia. Także tutaj, w Kutnie. (rj)


