2026-10-14
Święto Róży 2026

Fot. RJ "PŻK"

Felieton „Naczelnego”

Dziś Bolesław Wituszyński ma w Kutnie swój pomnik. Jego nazwisko stało się częścią historii miasta, które coraz śmielej nazywa się Miastem Róż. Warto jednak pamiętać, że droga człowieka, który tak mocno zapisał się w tej historii, wcale nie była usłana różami.

Bolesław Wituszyński był człowiekiem sukcesu. Przedsiębiorczym, pracowitym i konsekwentnym. Kochał swoją pracę, a jego ogrody i szkółki róż były czymś więcej niż tylko źródłem utrzymania – były realizacją życiowej pasji.

Jego sukces przypadł jednak na czasy PRL-u, kiedy prywatna przedsiębiorczość nie była powodem do szczególnej dumy w oczach władzy. „Badylarz”, „kapitalista” – takie określenia potrafiły więcej znaczyć niż rzeczywiste osiągnięcia człowieka. Wituszyńskiemu również rzucano kłody pod nogi.

Pamiętam anegdotę związaną z jego działalnością. Pewien biznesmen ze Stanów Zjednoczonych chciał odwiedzić pana Bolesława i zapytał, gdzie ma swoje lotnisko. Wituszyński miał wtedy pomyśleć, że trudno mu nawet doprosić się porządnej drogi do własnej posesji, a ktoś z Ameryki pyta go o lotnisko. W tej historii jest coś więcej niż tylko zabawny kontrast. Jest obraz epoki i człowieka, który potrafił osiągnąć sukces mimo niesprzyjających warunków.

Miałem okazję odwiedzać państwa Wituszyńskich. Byliśmy spowinowaceni. Pamiętam ich dom, serdeczność gospodarzy i piękny ogród, który pan Bolesław z dumą pokazywał. Dla mnie, wtedy dziecka czy nastolatka, niezwykłym miejscem był choćby niewielki mostek w stylu japońskim położony wśród pięknych roślin.

Dziś, kiedy patrzę na pomnik Bolesława Wituszyńskiego, myślę przede wszystkim o człowieku, który potrafił stworzyć coś trwałego. Nie mógł wiedzieć, że róża z dużą mocą, po latach, stanie się znowu jednym z symboli Kutna. Nie mógł przewidzieć, że jego nazwisko będzie przypominane kolejnym pokoleniom. Wiedział natomiast, że warto pracować, rozwijać swoją pasję i nie poddawać się przeciwnościom. I może właśnie dlatego jego historia jest dziś tak aktualna.

Kutno może pisać nowy rozdział swojej historii jako Miasto Róż, ale powinno też pamiętać, kto te róże „zasadził”, gdyż współtwórców różanego miasta jest więcej. Zostawili po sobie dorobek i legendę, stali się dowodem, że człowiek wytrwały, pracowity i wierny swojej pasji może przetrwać nawet czasy, które nie zawsze sprzyjają ludziom sukcesu.

A róża, jak wiadomo, ma kolce. Może dlatego tak dobrze pasuje do historii jego i innych lokalnych hodowców.

Rafał Jóźwiak

Redaktor Naczelny „PŻK”