"Morsy" są aktywne także latem! Fot. Stow. Morsy Kutno
Aż 52 członków Stowarzyszenia Morsy Kutno wzięło udział w tegorocznym wyjeździe w Bieszczady. Ośmiodniowa wyprawa, która odbyła się w dniach 5–12 lipca, obfitowała w górskie wędrówki, spotkania z wyjątkowymi ludźmi oraz atrakcje, które na długo pozostaną w pamięci uczestników.
Jak relacjonuje szefowa kutnowskich Morsów, Agnieszka Podlasin, tradycyjny już wyjazd rozpoczął się 5 lipca.
– W niedzielę, z samego rana, ruszyliśmy spod Aquaparku Kutno ku kolejnej bieszczadzkiej przygodzie. Mimo wielu kilometrów wiedzieliśmy, że warto. Jak co roku zatrzymaliśmy się w naszym ukochanym Domu Wypoczynkowym PTTK w Wetlinie. Już pierwszego dnia, po obiadokolacji, wybraliśmy się nad Wodospad Ostrowskich, a wieczorem nie zabrakło integracji i wspólnej zabawy podczas dyskoteki – opowiada Agnieszka Podlasin.
Jednym z najbardziej wyjątkowych momentów tegorocznego wyjazdu było spotkanie z Kazimierzem Nóżką, jednym z najbardziej znanych leśników w Polsce, który odwiedził Kutnian z prelekcją poświęconą przyrodzie Bieszczad.
– Pan Kazimierz nie tylko opowiedział nam o bieszczadzkiej przyrodzie, niedźwiedziach i żubrach, ale również zabrał nas na wspólną wędrówkę do Łopienki. Poznaliśmy historię regionu, odwiedziliśmy jedynego mieszkańca Łopienki zajmującego się wypałem węgla drzewnego, dotarliśmy do zabytkowej cerkwi, a następnie czerwonym szlakiem weszliśmy na Korbanię. Z wieży widokowej mogliśmy podziwiać przepiękną panoramę Jeziora Solińskiego – wspomina szefowa Morsów.
Nie zabrakło również ambitnych górskich wyzwań. Uczestnicy zdobyli między innymi Małą i Wielką Rawkę, dotarli na Kremenaros – miejsce styku granic Polski, Słowacji i Ukrainy – oraz przeszli przez Połoninę Caryńską, Połoninę Wetlińską i szczyt Smerek.
– W tym roku pogoda pokrzyżowała nam plany zdobycia Tarnicy. To jednak tylko dodatkowa motywacja, by wrócić tu za rok i dokończyć nasze górskie wyzwanie – podkreśla Agnieszka Podlasin.
Program wyjazdu obejmował także dzień pełen atrakcji poza górskimi szlakami. Morsy przejechały osiem kilometrów drezynami po czynnych torach kolejowych w Uhercach Mineralnych, odwiedziły ruiny Zamku Sobień, Sanok oraz największy skansen w Polsce.
Dużych emocji dostarczył również spływ pontonowy Sanem.
– Pokonaliśmy pięć kilometrów pontonami. Choć trasa nie należała do najtrudniejszych, nurt rzeki potrafił spłatać nam figla i dostarczył sporo emocji. Po wszystkim był jeszcze czas na spacer po sanockim rynku, zwiedzanie i oczywiście lody – relacjonuje liderka kutnowskiej grupy.
Po ośmiu dniach pełnych aktywności, wspólnych wędrówek i integracji uczestnicy wrócili do Kutna z bagażem pięknych wspomnień.
– Po ośmiu dniach ciężko było wrócić do codzienności, ale już teraz z niecierpliwością czekamy na kolejny wspólny wyjazd. Bieszczady po raz kolejny nas zachwyciły i z pewnością jeszcze tam wrócimy – podsumowuje Agnieszka Podlasin. (opr.NiN)




