Fot.OJ
Nieczęsto zdarza się spektakl młodzieżowy, który po zakończeniu pozostawia widza nie z poczuciem dobrze spędzonego wieczoru, ale z koniecznością zmierzenia się z własnymi doświadczeniami. „Porażka Company”, najnowsza premiera Małej Grupy Teatralnej Kutnowskiego Domu Kultury, należy właśnie do takich przedstawień.
Przez dwa wieczory Centrum Teatru Muzyki i Tańca wypełniło się publicznością, wśród której nie brakowało wiernych fanów grupy. Trudno się temu dziwić. Zespół prowadzony przez Małgorzatę Tworek-Zwarycz przyzwyczaił widzów do teatru ambitnego, nieuciekającego od trudnych tematów i traktującego odbiorcę z pełną powagą. Poprzeczka została zawieszona wysoko.
Spektakl w reżyserii Małgorzaty Tworek-Zwarycz i Marty Fijałkowskiej staje się czymś więcej niż opowieścią o niepowodzeniach. To teatralne studium kryzysu. Bohaterowie trafiają do świata ludzi, którzy uwierzyli, że są niewystarczający, gorsi, przegrani. Jednak przedstawienie nie zatrzymuje się na diagnozie. Twórczynie niezwykle trafnie uchwyciły mechanizm, który psychologowie opisują jako spiralę wycofania. Samotność rodzi lęk, lęk prowadzi do rezygnacji, a rezygnacja pogłębia samotność. „Porażka Company” pokazuje jednak, że drogą wyjścia nie jest heroizm, lecz relacja z drugim człowiekiem. To właśnie obecność innych staje się pierwszym krokiem do odzyskania wiary w siebie.
Największą siłą spektaklu jest jego szczerość. Nie ma tutaj taniego optymizmu ani prostych recept. Bohaterowie nie doświadczają nagłych cudownych przemian. Proces wychodzenia z kryzysu jest trudny, pełen wątpliwości i niepewności. Dlatego finał wybrzmiewa tak mocno – jako świadoma decyzja o powrocie do życia, mimo wszystkich wcześniejszych porażek.
Ogromne uznanie należy się Małgorzacie Tworek-Zwarycz. Reżyserka udowadnia, że jest jedną z ciekawszych osobowości lokalnego teatru. Potrafi stworzyć przestrzeń, w której młodzi wykonawcy nie odgrywają emocji, lecz rzeczywiście je przeżywają. Dzięki temu na scenie nie oglądamy szkolnej inscenizacji, ale zespół świadomych aktorów budujących wiarygodne postaci.
Na szczególne uznanie zasługuje cała obsada: Pola Jóźwiak, Nela Kwoka, Hanna Dałek, Amelia Kamińska, Kornelia Górczyńska, Dobrusia Sierka, Jan Makowski, Hubert Tracz, Amelia Michalak, Zuzanna Jasińska, Emma Fijałkowska i Iga Pałczyńska. Młodzi aktorzy stworzyli zgrany organizm sceniczny, w którym nie ma ról ważnych i ważniejszych. Każda postać wnosi do opowieści własną historię i własny ciężar emocjonalny.
Warto podkreślić także stronę wizualną przedstawienia. Scenografia zachwyca nowoczesnością i dojrzałością. Jest oszczędna, ale niezwykle funkcjonalna, przywołując rozwiązania znane ze współczesnych scen repertuarowych. Nie dominuje nad aktorem, lecz pomaga budować znaczenia, stając się integralnym elementem narracji.
Zaskakującym i jednocześnie ciekawym zabiegiem było wykorzystanie utworu Mieczysława Fogga. W zestawieniu z problemami współczesnej młodzieży mogło wydawać się to pomysłem ryzykownym. Tymczasem właśnie ten kontrast stworzył dodatkową warstwę interpretacyjną. Nostalgiczna melodia nie była ozdobnikiem, lecz komentarzem do historii bohaterów, przypominając, że ludzkie lęki, marzenia i potrzeba bliskości pozostają niezmienne niezależnie od epoki.
„Porażka Company” jest dowodem na to, że teatr młodzieżowy nie musi być teatrem uproszczeń. To spektakl dojrzały, mądry i emocjonalnie uczciwy. Opowiada o porażce, ale tak naprawdę mówi o odwadze. O momencie, w którym człowiek postanawia przestać definiować siebie przez własne niepowodzenia i daje sobie prawo do kolejnej próby.
A to jest już temat nie tylko dla młodzieży, lecz dla każdego z nas.
Nikodem Nowak


