Jarosław Góralski wystartował w Hiszpanii. Fot. Stow. Kutno Biega
W miniony weekend dwóch biegaczy ze Stowarzyszenia Kutno Biega wybrało się za granicę, aby wziąć udział w dwóch rożnych biegach: maratonie w Madrycie oraz biegu górskim Ultra Trail Vipava Valley (UTVV).
Jarosław Góralski to nasz kilkukrotny maratończyk, mistrz, trener.
Jarek zawsze łączy bieganie ze zwiedzaniem. Teraz wystąpił w Zurich Rock 'n’ Roll Running Madrid Marathon 2026 – to jeden z najtrudniejszych maratonów w Europie.
Przygotowując się do niego, wiele miesięcy temu, nie sądził, że będzie to aż tak trudny i wymagający bieg.
– Ponad 360 m wzniosu na 42 km i biegu przez ok. 4 h w pełnym słońcu, przy temperaturze powyżej 30° C, dało w kość – mówi.
Udało się zrealizować założony cel i „królewski dystans” przebiegł w 3 godz. 58 min 04 s. – Organizacyjnie ten maraton to mistrzostwo świata: perfekcyjnie zorganizowane zawody, mega muzyka (rock’n’ roll), doping na całej trasie, atmosfera i wypasione pakiety startowe dla uczestników -mówią przedstawiciele Stowarzyszenia Kutno Biega.
Oczywiście nie zabrakło zwiedzania (rodzinnie i z przyjaciółmi), smakowania, ciut różniącej się od naszej, szeroko rozumianej „kultury” i poznawania wspaniałych ludzi.
Drugi z naszych dzielnych biegaczy, Bartłomiej Frąc, pojechał w góry, do Słowenii.
I Feel Slovenia czyli Ultra Trail Vipava Valley (UTVV) to wyjątkowy, międzynarodowy festiwal biegów górskich odbywający się w malowniczej Dolinie Vipavy. Bartek wystartował na dystansie 63 km z sumą przewyższeń 2647 m. Trasa prowadziła przez malownicze winnice, urokliwe wioski, surowe wapienne płaskowyże krasowe oraz otwarte, wietrzne grzbiety.
Trudność trasy to płaskowyż Nanos, czyli długie podejście i stromy zbieg. Dodatkowo temperatura +28°C, czyli wypacanie wszystkiego, co wypił! W najgorszym punkcie odstęp pomiędzy punktem kontrolnym wynosił 17 km. Dało się odczuć, że wszyscy mieszkańcy doliny i okolicznych wiosek są częścią tego biegu. To oni tworzyli klimat tego miejsca. Ostatecznie nasz zawodnik dobiegł do mety zmęczony, ale uśmiechnięty. Warto dodać, że spotkał na starcie dziewczyny z Ultra Team Łódź.
Ale nie samym bieganiem człowiek żyje. Przy okazji Państwo Frąc zobaczyli piękne, ogromne jaskinie ukryte we wnętrzu gór oraz winnice. Poznali lokalne zwyczaje i zdegustowali dużo lokalnych wyrobów. Wspomnienia pozostają, a zdjęcia, pomimo, że piękne, nie oddadzą prawdziwych uroków tego miejsca. A sam bieg to dodatek.
Agnieszka P. (Stow. Kutno Biega)





