2026-05-20
IMG_3014

Uroczystość odsłonięcia tablicy poświęconej Józefowi Szymańczykowi. Fot. RJ

Dziś przy ul. Sienkiewicza w Kutnie odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy Systemu Informacji Miejskiej poświęconej Józefowi Szymańczykowi – jednemu z najwybitniejszych fotografów związanych z miastem. Jego prace znajdują się m.in. w Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej w Lublinie oraz w Muzeum Fotografii w Krakowie. Powstały o nim dwa filmy dokumentalne: „Polesia czar” w reżyserii Adama Wiesława Kulika oraz „Fotograf Polesia” Andrzeja Różyckiego. Inicjatorem upamiętnienia było Muzeum Pałac Saski w Kutnie.

Tablica stanęła w miejscu szczególnym – obok lokalizacji pierwszego zakładu fotograficznego J. Szymańczyka, który działał tu do 1980 roku w drewnianym budynku, a także w pobliżu miejsca po drugiej stronie ulicy, gdzie fotograf prowadził swoją działalność aż do 1985 roku.

Uroczystego odsłonięcia dokonała córka artysty, Irena Domańska, w towarzystwie licznie zgromadzonych członków rodziny, reprezentujących kilka pokoleń. Wydarzenie miało szczególny wymiar symboliczny – odbyło się w 117 rocznicę urodzin fotografa. Podczas uroczystości zapowiedziano również przekazanie do muzeum bezcennych negatywów autorstwa Szymańczyka, w tym także tych najstarszych, wykonanych na szkle.

Wspomnienia rodziny i bliskich

W imieniu rodziny głos zabrała wnuczka fotografa, Anna Anuszczyk-Pietrzak, która przybliżyła jego życiową drogę oraz początki działalności w Kutnie. Jak podkreśliła, przybył on do miasta po trudnych doświadczeniach na Polesiu, a początki pracy były niezwykle wymagające.

– W zakładzie nie było bieżącej wody, korzystano z wody ze studni do procesów chemicznych, a instalacja elektryczna często zawodziła – wspominała. Dodała, że z pomocą przyszedł Juliusz Jasiński, późniejszy inżynier, który pomógł w modernizacji instalacji.

Szymańczyk był nie tylko utalentowanym fotografem, ale także nauczycielem wielu młodych adeptów sztuki. Wśród jego uczniów znalazł się m.in. pan Hyży, który później otworzył własny zakład w Kłodawie. – Był człowiekiem cierpliwym, ale wymagającym perfekcjonistą. Sama uczyłam się u niego i wiem, jak wysokie były jego standardy – mówiła wnuczka.

Podkreślono również jego pasję dokumentowania miasta: – Fotografował miejsca i obiekty, które przemijały, wierząc, że fotografia jest świadectwem tego, co kiedyś istniało.

Człowiek skromny, ale zasłużony

O dorobku i osobowości fotografa mówiła także Grażyna Baranowska z Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej. Przypomniała, że J. Szymańczyk był honorowym członkiem organizacji od 1997 roku.

– Utrwalał na fotografiach życie miasta i jego mieszkańców. Jego fotografie są w zbiorach różnych instytucji i ludzi. Był człowiekiem przeuroczym, skromnym, ale niezwykle zasłużonym – podkreśliła.

Rodzina wspominała również jego zainteresowanie postacią Tadeusza Kościuszki. To właśnie Szymańczyk wykonał fotografię dworku w Mereczowszczyźnie – jak się później okazało, jedyne zachowane zdjęcie tego obiektu, które posłużyło do jego rekonstrukcji w latach 90-tych XX wieku.

Droga z Polesia do Kutna

Józef Szymańczyk urodził się w 1909 roku w Kosowie Poleskim (obecnie na terenie Białorusi). W wieku 13 lat został sierotą i bardzo wcześnie musiał podjąć pracę, by się utrzymać. Przełomowym momentem w jego życiu było spotkanie w 1925 r. z Borysem Kacenem posiadającym aparat fotograficzny – od tego czasu fotografia stała się jego pasją i sposobem na życie.

Już jako nastolatek samodzielnie wykonywał i wywoływał zdjęcia, a z czasem otworzył pierwszy zakład fotograficzny. Przed wojną dokumentował życie Polesia, tworząc unikatowy zapis tamtejszej kultury i krajobrazu.

Po dramatycznych doświadczeniach wojennych trafił w 1945 roku do centralnej Polski. Ostatecznie osiedlił się w Kutnie, gdzie przez ponad 40 lat dokumentował życie miasta, tworząc setki fotografii przekazanych później do lokalnego muzeum i TPZK.

Kutno – ważny przystanek życia

W 1985 roku Szymańczyk przeniósł się do Łodzi, jednak – jak podkreślała jego wnuczka – nigdy nie przestał tęsknić za Kutnem.

– Wracał tu regularnie, odwiedzał dawnych przyjaciół i swój zakład, a także TPZK. Kutno było dla niego niezwykle ważnym miejscem – powiedziała Redakcji „PŻK” wnuczka.

Dzisiejsza uroczystość była nie tylko formą upamiętnienia tego wybitnego – zmarłego w 2003 r. – fotografa, ale także przypomnieniem o roli, jaką odegrał w dokumentowaniu historii miasta. Dzięki jego pracy Kutno zachowało wizualną pamięć o swoich mieszkańcach, wydarzeniach i miejscach, które już nie istnieją. (rj)

Fot. RJ
Odsłonięcia tablicy dokonała Irena Domańska, córka fotografa. Fot. RJ