Plac Wolności dziś. Miejsce zbrodni niemieckiej sprzed 85 lat. Fot. RJ
Felieton „Naczelnego”
Są takie momenty w życiu miasta, które – choć minęły dziesięciolecia – wciąż domagają się ciszy, skupienia i elementarnej sprawiedliwości, wymagają pamięci. Do takich należy bez wątpienia czerwcowy poranek 1941 roku, gdy na kutnowskim rynku Niemcy dokonali publicznej egzekucji trzech Polaków. Wydarzenie to miało nie tylko odebrać życie, ale i złamać ducha wspólnoty. Nie złamało – lecz pozostawiło ranę, która do dziś nie została właściwie opatrzona.
Niedawno uczestniczyłem w posiedzeniu Kutnowskiej Rady Pamięci Narodowej. Dla mnie – również jako radnego Rady Miasta – był to moment szczególny. Do tematu upamiętnienia tej niemieckiej zbrodni wróciliśmy bowiem po kilku latach od mojej interpelacji, w której zwracałem uwagę na konieczność godnego oznaczenia miejsca kaźni na Placu Wolności.
Dyskusja była rzeczowa, pozbawiona zbędnych emocji. Ustalono wspólnie, że przygotowana propozycja treści tablicy pamiątkowej zostanie przedstawiona Instytutowi Pamięci Narodowej w celu jej uzgodnienia. To ważny krok – nie tylko formalny, ale przede wszystkim symboliczny. Oznacza bowiem, że sprawa, która przez lata pozostawała na marginesie, wraca na należne jej miejsce. A przecież nie jest to temat nowy. Już w 1991 roku środowisko Kutnowskiej Komisji Opieki nad Zabytkami wysuwało propozycję takiego upamiętnienia. Minęło od tego czasu 35 lat.
Dziś stoimy więc w szczególnym punkcie – pomiędzy przeszłością, która domaga się prawdy, a teraźniejszością, która ma narzędzia, by tę prawdę utrwalić. W tym roku minie 85 lat od niemieckiej zbrodni dokonanej na trzech mieszkańcach Kutna. To nie jest tylko rocznica. To zobowiązanie.
Pozostaje mieć nadzieję – i tę nadzieję chcę wyrazić na koniec – że tym razem nie zabraknie konsekwencji, a działania będą skuteczne, zaś zamordowani Kutnianie, zaangażowani w niepodległościową działalność konspiracyjną, doczekają się wreszcie godnego upamiętnienia na Placu Wolności. Nie dla polityki. Nie dla formalności. Dla pamięci.
Rafał Jóźwiak
