Fot. Jonasz Fryz/MiPBP w Kutnie
20 marca gościem kutnowskiej biblioteki był poeta i prozaik Łukasz Kamiński, autor sześciu książek – pięciu poetyckich i jednej prozatorskiej − które ukazały się w latach 2019-2025. Urodzony w Kutnie w 1991 roku, ukończył II LO im. Jana Kasprowicza, a następnie polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Było to trzecie spotkanie z tym autorem w Kutnie, można więc było obserwować, w jakim kierunku zmierza jego twórczość literacka. Spotkanie, o którym mowa, dotyczyło najnowszej książki pod tytułem „6”. Tytuły wcześniejszych także są liczbami („1”, „2”, „3”, „4”, „5”), i warto wiedzieć, co się za nimi kryje. Mówienie wyłącznie o najnowszej książce, jak słusznie zauważyła prowadząca spotkanie Ola Kołodziejek, nie potwierdziłoby, że mamy do czynienia z ciekawym zamysłem literackim i nie wyjaśniłoby jego istoty. Dlatego nadała mu formę przeglądu dotychczasowych dokonań poety, połączonego z prezentacją wybranych wierszy. Okazuje się, że każda z sześciu książek została zaplanowana jako oddzielny projekt artystyczny oparty na konkretnej metodzie twórczej, wydaje się więc zasadna decyzja autora o ich „ponumerowaniu” zamiast zatytułowania. Kamiński stworzył cykl zakreślający horyzont twórczych poszukiwań humanisty „żyjącego w ruchu”. Książki są różnorodne tematycznie, co ma związek ze zmieniającym się miejscem zamieszkania autora – w Kutnie, Zakopanem, Sopocie. Różna jest sytuacja liryczna podmiotu/narratora, wywierająca wpływ na ich formę, łączy je natomiast głębokie zanurzenie w literaturze, kulturze i tradycji regionów, a także powtarzające się motywy i nazwiska literackich patronów, m.in. Szaloma Asza. Każda książka zawiera konkluzję dotyczącą metody twórczej. Przeważają wiersze narracyjne, sprozaizowane, niekiedy pastiszowe – stylizowanym na język innych autorów.
W okresie kutnowskim, po debiutanckim tomiku „1” inspirowanym doświadczeniami nauczyciela języka polskiego, powstała książka („2”), w której podmiot przyznaje, że po dziadku odziedziczył zamiłowanie do łazikowania, zwiedzania zakamarków, życia w ruchu, a także „moc pielgrzyma / by z każdego kroku czynić świętość”. Książka zawiera notatki poetyckie – zapisy dwóch „spacerów” ulicami Kutna, których nazwy są źródłem wspomnień, skojarzeń, refleksji i nawiązań do dziejów miasta, jak choćby cytowany poniżej.
Chełmońskiego
mówię jej naucz się historii języka
i kultury tego miejsca a potem wszystko
zapomnij czereda ptaków na niebie
pokazuje że można inaczej śmiać się i
płakać i inaczej rozumieć miłość
pół dzieciństwa spędziłem pod owczarkiem
chełmońskiego bosy grajek pokazywał
mi piękno polski i ukrainy dwóch narodów
bratnich melodie tatarskie żydowskie
ptaki czarne niebieskie kuropatwy
kuropatwy kroczą w moich snach po kutnie
jej kroki liczę cierpliwie
Dwie książki tatrzańskie („3” i „5”), znacznie różniące się formą, łączą w sobie lirykę, prozę poetycką i niebanalny felieton literacki. Obie są intertekstualne, czyli zawierające liczne tropy i nawiązania do twórczości innych autorów, m.in. przedstawicieli tzw. górskiej bohemy – Witkacego, Tetmajera, Kasprowicza, Żeromskiego, a także do kultury górali podhalańskich, trudno też powstrzymać się od skojarzeń z filmem Niebezpieczni dżentelmeni M. Kawalskiego. Jest w obu książkach barwny język, humor i pastisz, wrażliwość na piękno natury i miłość do gór.
„ […] chciałbym być jak Różewicz /patrzeć na zło bez mrugnięcia okiem, ale/ nie potrafię /jestem zbyt słaby na to” – mówi podmiot/poeta w książce „1”, a po kilku latach publikuje książkę „4”, w której przypomina, że istnieje ciemny „przedmiot poznania”: Zło. Książka zawiera niezwykle mocne w przekazie wiersze-świadectwa, składane przez podmiot – Poetę, który zawsze jest czujny, obecny i reagujący na zło we wszelkiej postaci, wpisane w dzieje człowieka. Unosi się nad tą książką duch Miłosza.
Najnowsza, „bałtycka” książka „6”, zawiera wiersze liryczne o precyzyjnej kompozycji. Jej algorytmem jest liczba 6 – wiersze pisane są sestyną, każdy wers zawiera 6 wyrazów. Spokój emanujący z wierszy i urok miejsc sąsiadują z pogłosem morskich tragedii, a ja liryczne z lirycznym my. Autor wykorzystał bałtycki rezerwuar kulturowo-semantyczny, by stworzyć kojącą serce opowieść o miłości i tożsamości regionalnej Pomorza. I co ważne, poeta formułuje w tej książce / dla tej książki swoje artystyczne credo.
zostałem poetą bo nikt nie chciał
czytać moich dzienników słowa układam uważnie
nie dedykuję ich morzu wobec chórów
talassy to byłaby bezczelność wersy kreślę
na piasku książki jak zamki piszę
dla najbliższych zwłaszcza gdy czuję chłód
Grażyna Baranowska
