Fot. RJ ”PŻK”
Grupa sześciu opozycyjnych członków Rady Miasta z PiS złożyła wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji w celu ograniczenia udziału radnych w Kutnowskim Budżecie Obywatelskim (KBO). Chodziło o zmianę regulaminu, która wykluczałaby radnych z katalogu projektodawców. Ostatecznie jednak uchwała została odrzucona — 11 radnych głosowało przeciw, 7 było za.
Spór zaczął się od formalności. Przewodniczący Rady Paweł Markiewicz poinformował, że wniosek radnych PiS zawierał błąd formalny dotyczący rozbieżności między zapisem w porządku obrad a tytułem załączonego projektu uchwały. Radni PiS uznali to za „omyłkę pisarską” i odmówili korekty.
– Z mojej strony nie padło stwierdzenie, że nie zamierzam zwołać sesji – podkreślał Markiewicz. Wyjaśniał, że problem polegał na braku zgodności nazewnictwa dokumentów, a to nie jest detal, tylko warunek proceduralny.
– Sesja odbyła się w czwartek, 6 października. O rzekomych brakach formalnych dowiedzieliśmy się we wtorek w godzinach popołudniowych (pismo wysłane mailem). Braki formalne są wówczas, jeżeli nie można nadać biegu sprawie. I w tej sprawie stoimy na różnych stanowiskach. Niestety istota sprawy i jej społeczny wymiar zostały przykryte płaszczykiem formalności. A przecież tu chodzi o ludzi i rozwój społeczeństwa obywatelskiego – mówi „PŻK” Ewa Rzymkowska.
Na sesji ujawniono, że przewodniczący „zmienił zdanie” po czterech dniach od pierwotnej decyzji o zwołaniu sesji podjętej już 30 października. – Polityka wszędzie jest tak samo wredna – mówił radny Rafał Jóźwiak sugerując, że mogły pojawić się naciski. Markiewicz tłumaczył się, że po czterech dniach od pierwotnej decyzji o zwołaniu sesji otrzymał opinię prawną.
– Sądzę, że przewodniczący uznał nasze argumenty i dlatego zwołał sesję. Pewnie obawiał się tego powiedzieć głośno. Dowód? Zwołanie sesji i głosowanie, to najlepszy dowód. Gdyby nasz wniosek nie został złożony poprawnie, to przecież tej sesji nie zwołałby – mówi Redakcji „PŻK” Ewa Rzymkowska.
O co chodzi w proponowanej zmianie?
Projekt uchwały zakładał doprecyzowanie definicji „projektodawcy” w KBO: projekt mógłby zgłaszać wyłącznie mieszkaniec, nie radny.
Zdaniem radnych PiS udział radnych w zgłaszaniu projektów w Kutnowskim Budżecie Obywatelskim prowadzi do konfliktu interesów i do nierówności:
– Radni mają większe możliwości, dostęp do urzędników, zaplecza promocyjnego i kontaktów. To nie jest sprawiedliwe – mówił radny Jóźwiak. – Budżet miasta to ponad 300 milionów złotych. O nim decydują radni. Ten 1 milion zostawmy mieszkańcom.
Wiceprzewodnicząca Ewa Rzymkowska podkreślała, że podobne rozwiązania wprowadzono już w Szczecinie, Radomsku czy Policach. W rozmowie z „PŻK” powołuje się też na rozstrzygnięcie sądowe:
– Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 29 maja 2015 r. (sygn. akt II GSK 942/14) wskazał, że skoro to rada gminy uchwala budżet gminy, to jej członkowie – radni – nie mogą zgłaszać propozycji zadań publicznych finansowanych z wydzielonej części budżetu, określanej jako budżet obywatelski. Przyjąć należy bowiem, że istotą budżetu obywatelskiego jest to, iż propozycje zadań finansowanych z tej części budżetu są zgłaszane przez osoby spoza rady. Proponowane rozwiązanie ma na celu nie tylko uniknięcie potencjalnych konfliktów interesów, ale również podkreślenie, że budżet partycypacyjny ma służyć przede wszystkim mieszkańcom Kutna jako impuls do zwiększania aktywności społecznej obywateli w sferze publicznej (idea współzarządzania).
Radni prezydenccy odpowiadali, że zmiany ingerują w fundamenty KBO i wymagają szerokiej ewaluacji. Radna Małgorzata Żurada mówiła, że wyłączenie radnych z KBO wymaga pogłębionej analizy, konsultacji i być może powołania specjalnego zespołu.
Wiceprezydent Zbigniew Wdowiak apelował o ostrożność argumentując, że budżet obywatelski służy budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Festina lente – spieszmy się powoli – mówił.
Był to kontrowersyjny argument zważywszy na fakt, że budżet obywatelski w Kutnie ma już 10 lat, a radni są aktywni w tej kwestii od dawna.
Krytycznie do argumentacji Wdowiaka odniósł się wiceprzewodniczący Rady Andrzej Michałkiewicz, który poparł – ponad podziałami politycznymi – wniosek grupy radnych z PiS opowiadając się za wykluczeniem radnych z możliwości lobbowania za swoimi projektami. Przytoczył też informacje o podobnych inicjatywach w samorządzie krakowskim rządzonym przez prezydenta z Koalicji Obywatelskiej.
Z kolei radny prezydencki Łukasz Walczak argumentował, że zakaz mógłby naruszać zasadę równości wobec prawa i uprawnienia konstytucyjne.
Radny PiS odpowiedział mu, że różnicowanie ról radnych i mieszkańców jest uzasadnione — jak w przypadku wielu innych ograniczeń funkcji publicznych:
– Zaczął pan z wysokiego „c” o Konstytucji, to może trochę panu rozjaśnię. To, że wszyscy są równi wobec prawa, nie znaczy, że są traktowani identycznie. Dzieciom tak jak dorosłym nie sprzedajemy alkoholu. Radny nie może pełnić funkcji wójta czy posła, bo jest tylko radnym. Równość wobec prawa nie wyklucza różnic, jeśli są uzasadnione i proporcjonalne – powiedział radny Janusz Kołodziejski.
Po około godzinnej debacie uchwała została poddana pod głosowanie: za ograniczeniem radnych było 7 głosów (PiS i KO), przeciw – 11. Uchwała została odrzucona głosami radnych skupionych wokół prezydenta Mariusza Sikory.
Radni nadal mogą więc składać projekty do KBO. Czy będzie towarzyszył im „festiwal lansu”? Czas pokaże.
Nikodem Nowak
